Nie miejmy złudzeń. Kariera Ashley Tisdale, a nawet jej życie prywatne (to, o którym cokolwiek wiemy), są w dużej mierze reżyserowane przez ludzi z otoczenia gwiazdy. Aktorzy związani kontraktem z wytwórnią Disneya muszą pilnować się na każdym kroku, żeby nie stać się bohaterami skandalu. Chyba że jest to skandal uzgodniony i zaplanowany (niby przypadkiem) na kilka dni przed premierą filmu. Ashley Tisdale chętnie mówi o sobie, ale każda wypowiadana przez nią kwestia jest albo ogólnikowa, albo należy traktować ją co najmniej z podejrzliwością... wybrałam najciekawsze wypowiedzi aktorki, z których co nieco można się na jej temat dowiedzieć. Tyle, ile sama chce ujawnić.
Przepustka do świata Walta Disneya ”Jako nastolatka byłam na setce castingów! Naprawdę, nie przesadzam. Zanim dostałam pierwszą rolę, miałam za sobą kilka kursów aktorskich i skromne doświadczenia jako dziecięca modelka. Miałam szczęście, bo udało mi się dostać do obsady takich seriali, jak »Beverly Hills, 90210«, »Siódme niebo”, »Inny w klasie« i »Czarodziejki«. Dzięki nim na kolejne przesłuchania trafiałam już jako osoba ze skromnym dorobkiem, a nie panna z prowincji, której wydaje się, że ma talent. Takie laski pojawiają się na każdym castingu i robią wokół siebie mnóstwo szumu, byleby tylko ktoś je dostrzegł... Ja starałam się być cicho, kiedy nikt nie chciał mnie słuchać, bo wiedziałam, że nie warto wkurzać ekipy kompletującej obsadę. Nie wiem, czy zadziałała moja strategia czy był to tylko łut szczęścia, ale trzy lata temu spełniły się moje marzenia. Dostałam główną rolę (Maddie Fitzpatrick) w serialu produkcji Disney Channel, »Nie ma to jak hotel«. Dzięki temu, później byłam jedną z pierwszych osób, które wzięto pod uwagę przy doborze obsady »High School Musical«”.
Nic wspólnego z Sharpay? ”Prywatnie nie jestem podobna do kreowanej przeze mnie postaci. Różni nas właściwie wszystko. Nigdy nie knułam przeciwko ludziom z mojej klasy ani nie starałam się zostać szkolną gwiazdą. Już jako dziecko występowałam w epizodach filmowych i na pokazach mody, więc opuszczałam sporo zajęć. Skazywało mnie to na pozostawanie na uboczu szkolnego życia. Inni uczniowie patrzyli na mnie, jak na kogoś obcego, kto od czasu do czasu pojawia się w ich klasie. Wielu z nich myślało, że jestem zarozumiałą krową, która nie raczy nawet pójść z nimi na imprezkę po lekcjach. A ja po prostu byłam ciągle zagoniona, zmęczona i nie mogłam pozwolić sobie na większość przyjemności, jakie związane są z byciem nastolatką. Z tego powodu nie miałam szkolnych przyjaciół. Moją paczkę stanowiły wtedy dzieciaki z sąsiedztwa, z którymi w nielicznych wolnych chwilach się spotykałam. Jedyną cechą wspólną moją i Sharpay jest zainteresowanie modą :-). Kocham ciuchy i na planie kolejnych części »High School Musical« starałam się mieć wpływ na to, jak wygląda moja bohaterka. Kto wie, może kiedyś, o ile będę miała czas, na poważnie zajmę się modą?”.
Zac Efron niczym młodszy brat ”Śmieję się, kiedy czytam o tym, że podobno, w tajemnicy przed Vanessą, umawiałam się z Zakiem Efronem. Nie przeczę, że on jest słodki, ale to tylko mój dobry kumpel z planu filmowego. Traktuję go jak młodszego brata. Poza tym Vanessa jest moją przyjaciółką, więc nie zrobiłabym jej takiego świństwa. Nigdy nie umawiałabym się z czyimś chłopakiem! Gdybym coś takiego zrobiła, miałabym na karku i Vanessę, i Jareda :-). Wiecie, Zac i Vanessa są parą od pierwszej części »HSM«, podobnie jak ja i Jared (był koszykarzem i tancerzem w pierwszej części musicalu – przyp. red.). Domyślam się też, że po takiej akcji dostałabym mnóstwo maili od oburzonych fanów »HSM«. Te wszystkie plotki są wymysłem brukowców, które nie mają o czym pisać”. W Białym Domu ”Swój sukces w dużej mierze zawdzięczam temu, że prawie nigdy nie odczuwam tremy. Czasami, w bardzo ważnych momentach, czuję, że pieką mnie policzki, ale nigdy nie zadrży mi głos, nie pomylę wyuczonej kwestii. Dobrze, że weszłam do showbiznesu już jako dziecko. Dzięki temu oswoiłam się z publicznymi występami wcześniej, niż zrozumiałam, jak łatwo można się ośmieszyć. Tylko raz w życiu naprawdę denerwowałam się przed występem. Miałam wówczas 11 lat i jako jedna z kilku dziewcząt dostąpiłam zaszczytu zaśpiewania w Białym Domu dla prezydenta Billa Clintona. Ale nic złego się nie stało. Zaśpiewałam bezbłędnie, a prezydent uścisnął mi rękę. W tym momencie o mało nie zemdlałam :-)”.
Szatynka z burzą loków? ”Jest taki stereotyp, że kobiety z jasnymi włosami są naiwne i niespecjalnie bystre. Staram się to wykorzystać. A niech sobie myślą, że jestem głupia. Ja mogę tylko na tym zyskać, gdy ktoś mnie nie doceni, a później przekona się, jak bardzo się mylił. Tak się składa, że jestem szatynką, ale naturalnego koloru włosów nie miałam od lat. Nikt mi chyba nie uwierzy, gdy dodam jeszcze, że mam prawdziwe loki, które ciągle prostuję. Ale lubię siebie jako blondynkę i nie zamierzam tego zmieniać. Jest tylko jedna rzecz, jaka mogłaby spowodować, bym wróciła do własnej fryzury – to rola, na której bardzo by mi zależało”.
Krążek, złoty krążek ”Moja pierwsza płyta »Headstrong« z 2007 roku okazała się wielkim hitem w USA. Bardzo szybko uzyskała ona status Złotej Płyty i pojawiły się propozycje koncertów, za które oferowano mi naprawdę duże pieniądze, ale większość z nich musiałam odrzucić. Obowiązki związane z »HSM« były i są dla mnie ciągle najważniejsze. Muzyka nadal liczy się dla mnie tak samo jak film, ale skoro podpisałam kontrakt, muszę się z niego wywiązać. Jednak nie martwcie się, cały czas piszę nowe piosenki. Drugą płytę mam już gotową i teraz pozostało mi tylko ustalić datę jej premiery”.
Twórcza wolność ”Niektórzy ironicznie się uśmiechają, gdy mówię, że moje piosenki są naprawdę moje, że wkładam w nie serce i ode mnie zależy ich ostateczny kształt. Przyjęło się uważać, że za każdą płytą młodej aktorki stoi sztab specjalistów, bez których ona niczego by nie osiągnęła. Takie opinie są krzywdzące. Na przekór nim zatytułowałam mój drugi album »Miss Independent«. Cóż, może przekonam choć część ludzi, że nie jestem robotem z plastiku, sterowanym przez kogoś przy pomocy pilota. To niełatwe zadanie, ale spróbuję. Mam siłę i wiem, że w tym biznesie każdego dnia trzeba coś udowadniać i sobie, i innym”. ”HSM” – czy to już koniec? ”Za kilka dni świat zobaczy trzecią część musicalu i wszyscy spekulują, czy będzie jeszcze czwarta odsłona. Przez pewien czas plotkowano, że Disney pracuje nad zupełnie nową wersją »High School Musicalu« z nową obsadą. Nic nie wiem na ten temat i niespecjalnie się tym przejmuję. Jeśli dosta- nę propozycję pojawienia się w kolejnej części tego filmu, na pewno się zgodzę. Doskonale bawię się z tymi wszystkimi ludźmi. Bywa ciężko, ale w pewnym sensie dla każdego z nas jest to przedłużenie młodości. Wszyscy jesteśmy już w wieku studenckim, ale co z tego? Zróbmy to jeszcze raz!”.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz